Leżał zwinięty w chłodnej trawie Raju.
Łuski łyskały obietnicą.
Obleczony w grzech jak w całun –
spoglądał na lico.
Ujrzał ją:
Ewę – świetlniejszą od pereł.
Wpełzł na drzewo:
– „Dlaczego nie, Ewo?”
– „Spójrz, jakie te owoce są źrałe i krzepkie…”
syknął miękko, sypał słowami jak naręczem kwiatów,
bo one spływały z niego potokiem jak patoka:
słodkie, lepkie,
ciężkie od aromatów.
I Raj zadrżał, i zadrżało w obłokach:
zrodziła się świadomość tego,
że niewinność jest snem,
a wina – ***********.

Dokończ wiersz!
